Schronienie, prawdziwą wolność i równowagę możemy odnaleźć dzięki naturze. Nie chcę pisać „tylko”, chociaż własciwie skłaniam się ku temu, by tak twierdzić. Nic innego nie jest w stanie zapewnić ludziom takiego stanu ducha, jaki można uzyskać będąc w kontakcie z przyrodą. Spacer po leśnej gęstwinie daje zasadniczo inne odczucia i wrażenia niż spacer po sztucznym labiryncie miejskich blokowisk. Zdaniem badaczy wiele chorób psychosomatycznych ma swój początek
w sposobie życia współczesnego człowieka, który spędza czas, dzień za dniem, głównie zamknięty w czterech ścianach (domu, pracy, sklepów). Napisano na ten temat wiele artykułów i książek (podobnie, jak tekstów dotyczących konieczności ochrony dzikiej przyrody). Jednak chyba wciąż zbyt mało…

Wspomnę tylko wartą uwagi ksiażkę „Ostatnie dziecko lasu” Richard’a Louv’a. Dotyczy ona dzieciństwa i niekorzystnej zmiany, jaka w nim zaszła w związku z rozwojem świata cyfrowego. Ukazuje wpływ na rozwój dziecka, we wszystkich aspektach od fizycznych po psychologiczne, jaki wywołuje brak kontaktu z prawdziwą przyrodą (a nie tylko z równiutkim trawnikiem i eleganckim zieleńcem w otoczeniu bloków). Ukazuje istotność relacji z naturą, która kształtuje się
od najmłodszych lat. Pozytywny wpływ przebywania w otoczeniu przyrody na kreatywność, empatię, poczucie odpowiedzialności, na możliwość przeżycia wręcz transcendentalnych doświadczeń. Poparty badaniami, rozmowami i przykładami wpływ deficytu natury, opisany przez autora jest zatrważający.
Jednak ważną częścią tej książki są też informacje i przykłady, w jaki sposób szukać wraz z dzieckiem kontaktu z przyrodą, jak nauczyć szacunku i miłości do natury.
Interesujące i ważne w tym kontekście jest to, że z badań wynika, iż o przyrodę dbaja glównie ludzie, którzy pokochali ją jako dzieci.
Wyszła historia znowu trochę o tym, że dzieciństwo w dużej mierze nas kształtuje, ale co tam, skoro tak właśnie jest…

Jeżeli jednak znajdujesz się już, jako dorosły człowiek, po jasnej (zielonej) stronie mocy to z pewnością zainteresuje Cię Shinrin Yoku. Jeżeli (jeszcze) nie jesteś po tej stronie, to nic straconego – zawsze można popracować nad świadomością, samorozwojem i przełamać wzorce z dzieciństwa 🙂
Shinrin Yoku to wywodząca się z Japonii umiejętność, wręcz sztuka, czerpania dobrodziejstw płynących z porzyrody. Ostatnio ukazała się książka dotycząca tego tematu autorstwa Hectora Garcii i Francesca Mieallesa („Shinrin Yoku – japońska sztuka czerpania mocy z przyrody”). Estetycznie wydana, z ładnymi fotografiami przyrody, fragmentami tekst wydrukowanymi na zielono i przede wszystkim z pochłaniającą czytającego treścią.

Książka pełna jest pięknych cytatów – inspiracji.
Jedną ze strun mojej duszy poruszło, na pozór zwykłe, zdanie „Iść w góry to wrócić do domu”.
Napisał je John Muir – jednen z pierwszych rzeczników ochrony dzikej przyrody, dzięki któremu utworzono Park Narodowy Yosemite, pisarz, przyrodnik, filozof przyrody (niektóre fotografie przedstawiające go w otoczeniu przyrody są zachwycające).
W książce o Shinrin Yoku znajdują się również tezy poparte naukowymi badaniami, mówiące o tym, że zielone kąpiele –  zanurzenie się w lesie podczas spaceru, bycie tu i teraz, glębokie oddychanie mają pozytywny wpływ na ludzką kondycję psychofizyczną. Co więcej, zanurzenie się w lesie pomaga w osiągnięciu stanu równowagi i spokoju, obniża ciśnienie
i poziom stresu, a dzięki leczniczym właściwościom fitoncydów zwiększa odporność organizmu.

Wieloletnia tradycja tego typu praktyk została zatracona dopiero wraz z rozwojem cywilizacji, w której obecnie żyjemy. Cywilizacji, która podważa nadrzędną i niezastąpioną wartość przyrody.
Ważne w tym kontekście wydają się również być założenia ekologii głębokiej sformułowane przez Arne Naessa (tutaj), o których w książce nie ma ani słowa. Jednak nie sposób jest jest napisać o wszystkim.
W książce jest natomiast ciekawy rozdział przybliżajcy kulturę Japonii, skupiony na ich rodzimym szintoizmie, który związany jest z ogromnym szacunkiem do przyrody. Teraz uwaga! świetne połączenie tradycji i współczesnej popkultury: z wartości związanych z szintoizmem pełnymi garściami czerpie Studio Ghibli, tworzące najlepsze filmy anime.
Kto nie zna niezwykłych, pełnometrażowych produkcji, takich jak „Księżniczka Mononoke”, „Mój sasiad Totoro” czy „Czerwony żółw”? Kto nie zna to niech czym prędzej pozna, a potem – do lasu!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *